Na krótko zatrzymujemy się przy osławionym wąwozie Furore ( Valone di Furore) obserwując śmiałków skaczących z wysokiego mostu.
Dłuższą chwilę spędzamy zwiedzając Grotta d.Smeraldo ( Szmaragdowa Grota) co okazuje się największą turystyczną wtopą tych wakacji,. To rzekomo mniejsza rywalka Lazurowej Groty na Capri, do której koniec końców nie dotarliśmy. Prawdą jest być może tylko to, że wstęp do groty jest tańszy i że nie trzeba czekać w kolejce na wejście.Pakują nas do łódeczki przypominającej nasze flicackie tratwy na Dunajcu i zabierają na kilkunastominutową przejażdżkę wewnątrz groty, której część faktycznie ma kolor szmaragdowy – tak odbija się w niej słońce. Zdarzało już nam się kapać w takich grotach, może nie tak dużych ale jednak była to przynajmniej radość z kąpieli. Dziś jedyną wątpliwą atrakcją był mówiący we wszystkich językach przewodnik, który zawodził po włosku kościelne pieśni i parę razy upomniał się o napiwek.
Przybijamy do malowniczego Amalfi, które już widziane od strony wody robi piorunujące wrażenie.
Swojego czasu była to jedna z superpotęg handlowych ówczesnych Włoch, na długo przed tym, jak jej miejsce zajęła Piza, Genua i Wenecja. Dziś jest to niezwykłe, niewielkie miasteczko szczycące się przede wszystkim przepiękną katedrą której początki sięgają IX w., choć imponujące schody pochodzą ze znacznie nowszego okresu
W miasteczku panuje cudownie włoski klimat i zgodnie stwierdzamy, że to bodajże najbardziej sympatyczne miejsce na całym Wybrzeżu Amalfi. Zgadzamy się też wszyscy w 100%, że to właśnie tu jemy najlepsze lody do tej pory- obsypane nagrodami i miejscami w rankingach słynne lody z San Gimignano w tym momencie muszą się schować-to właśnie lody na Rynku w Amalfi okazały się poza wszelką konkurecją!
Orzeźwiająca kąpiel na środku morza daje sporo radości, ale nawet dalej od brzegu woda w Morzu Tyreńskim nie jest nawet w połowie tak cudowna jak ta w Adriatyku.
Płynąc wzdłuż wybrzeża niewątpliwie można cieszyć swoje oczy pięknymi widokami. Szczególnie prezentuje się słynne Positano- tak samo pięknie widziane wysoko z łuku szosy SS163, jak i z wody.
Ostatni wieczór na Amalfi kończymy nastrojową kolacją na plaży-jest sympatycznie i przepysznie, ale dyskutując po drodze do hotelu zgadzamy się co do jednego- mimo, że ten półwysep jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Europie, najpewniej nigdy już tu nie wrócimy....
Już lubię tego Włocha za jego "no problemo" i "posible" (takiego faceta by się chciało mieć ;) )A tych pysznych lodów z Amalfi to Wam troszeczkę zazdroszczę. W sumie uwielbiam dobre lody, a takowych w Poznaniu brak ! Nawet te na Kościelnej się ponoć trochę zepsuły :( .
OdpowiedzUsuńBawcie się dobrze i jedzcie pyszne lody (póki są) do oporu ;) !
Amalfi to była moja podróż poślubna w 2021 roku. Piękne to całe wybrzeże, każda kawiarnia, alejka i morze. Jestem zakochana w tym miejscu i chcę tam wrócić. Czytałam na https://amalfi.pl/ o tym, co warto wiedzieć zanim wyjedziemy tam, bo wycieczkę organizowaliśmy sami. Znaleźliśmy super nocleg w hotelu z widokiem na morze. Nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszych wakacji.
OdpowiedzUsuń