poniedziałek, 29 lipca 2013

Dzień dziewiąty. Capri-wyspa miłości i próżności


To był cudowny, choć bardzo męczący dzień-wycieczka na zaczarowaną Capri-wyspę miłości i słońca. Już sama podróż stanowiła swoistą przygodę. Od rana zakupilismy 24h bilet autobusowy ( 7.60 EUR) i właśnie autobusem udaliśmy się do Sorrento. To ok. 25 km od naszego Praiano a autobus pokonuje tą trasę w 1h 25 minut. Na całej długości trasy nie ma ani jednego odcinka prostej drogi dłuższego niż 100m, widoki zapierają dech w piersciach a adrenalina wyraźnie się podnosi, gdy spotykają się dwa autobusy i próbują wyminąć. Trąbią przy tym głośno nie tylko przed każdym zakrętem ale i na każdą ładna mijaną kobietę, gestykulują i uroczo wrzeszczą. Szczególnie ciekawie było w drodze powrotnej, gdy na dodatek na jednym z zakrętów otworzył się zewnętrzny bagażnik i zgubilismy kilka toreb-wtedy zaczęli wykrzykiwać po włosku pasażerowie-zrozumieliśmy tylko słowo „fuksja”, które jak się okazało opisywało kolor walizki, którą zgubilismy. Wracaliśmy nocą-Półwysep Sorrento i całe magiczne Wybrzeże Amalfi wygląda nocą jeszcze bardziej oszałamiająco. W pewnym momencie gdy znowu nasz autobus spotkał na tej wąskiej drodze inny autobus, kierowcy wyszli i po prostu się zamienili miejscami-i tak to z nowym kierowcą dojechaliśmy bezpiecznie do Praiano po dniu pełnym wrażeń na Capri.

Capri to mała, klimatyczna wyspa-ma zaledwie 10 km kwadratowych. Najprościej dotrzeć tam właśnie z Sorrento, skąd pływają różnego rodzaju łódki, promy i szybkie wodoloty. Samo Sorrento to spore miasto, gwarne, głośne, dość zatłoczone ale kolorowe i mające swój urok.

Sorrento:
















Zdecydowaliśmy się na szybki wodolot, który faktycznie prawie frunął nad wodą-pierwszy raz płynęłam czymś takim ( bilet powrotny Sorrento–Capri to spory wydatek 36 EUR.Promy są tańsze-27 EUR ale kursują rzadziej).








Po około 30 minutach wysiedliśmy na słynnej Marina Grande i zdecydowaliśmy się na spacer stromą via San Francesco do centrum miasteczka Capri.





W przewodniku była mowa o 10 minutowym spacerze a w rzeczywistości to strome podejście o mało nas nie zabiło-nic dziwnego, że większość decyduje się na pomarańczowy autobusik SIPCC lub sympatyczną taksówkę z otwartym dachem. Centrum miasteczka Capri jest niezwykle stylowe, piękne wille, ukwiecone ogrody, zapach cytryn. Z głównego placu Umberta I zwanego po prostu „piazzetta” ( placyk) prowadzi malownicza droga spacerowa – na szczęście tym razem w dół- aż do Marina Piccola, gdzie zdecydowaliśmy się ( podobnie jak setki innych turystów) spędzić dzień na plaży. Wszystkie te najpiękniejsze widoczki na załączonych zdjęciach zostały zrobione właśnie z tej alejki prowadzącej do Marina Piccola. Znajduje się tam kilka plaż, z czego jedna, w pobliżu skalistego Scoglio delle Sirrene, jest bezpłatna. Nareszcie cudowna kąpiel w morzu! Choć czystość wody nijak ma się do chorwackich wysp-:(
Na szczęście udało się wrócić do Mariny Grande pomarańczowym autobusikiem, bo okazuje się że nawet plażowanie potrafi człowieka zmęczyć ( a na pewno temperatura 40 stopni C)
Szkoda, że nie mogliśmy zostać na Capri na noc-to naprawdę urokliwa wysepka-imponujące klify, zieleń ,kaskady pachnących kwiatów, gaje cytrynowe, błękit nieba i morza- nic dziwnego, że przybywa tu tylu sławnych ludzi i artystów wszelkiej maści. Nawet jeśli jest odrobinę snobistyczna, to i tak magia tego miejsca nas zauroczyła...




























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz