czwartek, 25 lipca 2013

Dzień piąty. Cinque Terre czyli wycieczka do Ligurii.


Liguria to wąski pas lądu wciśnięty między morze a góry- przypomina banana, bumerang bądź łuk- słyszałam już różne określenia.Od zachodu graniczy z Francją,od wschodu z Toskanią.Włosi nazywają ją po prostu włoską riwierą.Mieszkamy w tej części Toskanii że do bodajże najsłyniejszego miejsca Ligurii mamy 100 km autostradą więc decydujemy się na dłuższą wycieczkę do osławionych Cinque Terre ( Pięciu Ziem), o których lord George Byron pisał: " Tak wygląda raj na ziemi". Jestem fanką face bookowej strony Amazing Pictures i tam Cinque Terre pojawiaja się z dużą regularnością i wygląda mniej więcej tak:



Jeszcze w Polsce przeczytałam wiele dobrych rad jak najłatwiej dotrzeć do Cinque Terre i w jaki sposób zwiedzić tych pięć rybackich miasteczek urokliwie położonych na skalistym morskim brzegu między Portovenere a Levanto.Pierwsza mądra rada to zaparkować na którymś z parkingów w mieście La Spezzia, kupić całodniową Cinque Terre Card ( jedyne 10 EUR, dzieci do 12 lat 6 EUR) i dalej między miasteczkami poruszać się koleją. W La Spezzia nie mogliśmy znależć żadnego wolnego parkingu- błądziliśmy prawie z godzinę po tym przemysłowym mieście, po czym postanowiliśmy złamać zasady drugiej dobrej rady , która brzmiała: nie zapuszczać się własnym samochodem do żadnego z miasteczek Cinque Terre. Droga do pierwszego-Riomaggiore - cudownie wiła się stromo pod górę, poruszając się z zawrotną prędkością 30 km/h mieliśmy cudowne widoki i odczuwaliśmy radość pomieszaną z odrobiną adrenaliny ( przynajmniej ja i Asia-:). W mikroskopijnym Riomaggiore nie było ani jednego wolnego miejsca na parkingu i przemiły włoski policjant skierował nas do następnego miasteczka -Manarola. Tam znaleźliśmy miejsce do zaparkowania, zakupilismy ową kartę i rozpoczęliśmy naszą przygodę z Cinque Terre. Niestety czekało nas kolejne roczarowanie- po fatalnej powodzi z 2011 r. nadal zamknięta jest dla pieszych osławiona Ścieżka Miłości, prowawadząca z Riomaggiore do Manarola-:(




Sama Manarola to przyjemne miasteczko:









Postanawiamy z Manarola dojechać koleją na skraj tego cudownego Parku Naradowego, do ostatniego miasteczka- Monterossa al Mare. Miasteczko to znane jest z plaż, które okazują się wąskimi fragmentami piasku symetrycznie upstrzonymi parasolami. Przechodzi nam ochota na kąpiel.


















W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że polecana wszem i wobec kolejowa trasa nie jest wąską,klimatyczną koleją wąskotorową z której roztaczają się cudowne widoki, tylko regularną, włoską koleją - trasa prowadzi w większości przez tunele wykute w skałach, gdzie panuje ciemność i tylko ciemność, na dworcach kłębią się tłumy a pociągi spóźniają się i na domiar złego drzwi zamykają automatycznie w trakcie wsiadania i wysiadania, czego dziś boleśnie doświadczamy. Gdybyśmy mieli w tym momencie polecić komuś zwiedzanie Cinque Terre, to tylko od strony morza- statkiem bądź motorówką. Jest to oczywiście dużo droższe, ale mimo to wydaje się jedynym rozsądnym rozwiązaniem-przynajmniej w sezonie.
Jesteśmy potwornie zmęczeni i nie mamy już ochoty na nic- dochodzi nawet do pierwszej ostrzejszej wymiany zdań między nami, co jest tak nietypowe, że aż warte odnotowania. Poszło oczywiście o Portofino- bajeczną mieścinę ze słynnej piosenki Dalidy a później Kasi Groniec- dzieli nas jednak kolejne 100km a jesteśmy aż tak zmęczeni że decydujemy się jedynie na wspólne śpiewanie: "Jest długie lato w Portofino. I dużo gości z wszystkich stron...Tu strumieniami płynie wino, Tu w Portofino, przez całą noc..()

Ale u nas, na naszej werandzie mija zmęczenie i znowu w totalnej symbiozie sączymy zimne białe wino, oglądamy mecz Lecha ( sic!) i pocieszamy mojego męża, który w kółko słucha Kasi Groniec i Dalidy i twierdzi, że to będzie jego największe rozczarowanie tych wakacji- że nie wypił ze swoją ukochaną kawy w Portofino...

1 komentarz:

  1. Ach, mimo, że Maciej nie wypił z ukochaną kawy w Portofino, to na jednej z powyższych fotek doskonale widać, iż i Maciej i Ukochana w czułych objęciach wcale nie muszą dotrzeć do Portofino, aby nadal być dla siebie najważniejszymi osobami na świecie ;) .
    Zuzia i Zosia prezentują się pięknie, ślicznie, po prostu całej rodzince Pawlaków te wakacje dobrze służą, oby tak dalej :) !!!

    OdpowiedzUsuń