wtorek, 9 lipca 2013

Skąd wziął się pomysł na wakcje we Włoszech?

Włochy to piękny, duży kraj i popularna destynacja wakacyjna, także wśród Polaków, więc teoretycznie nic w tym dziwnego, że w tym roku postanowiliśmy spędzić urlop Włoszech.Stało się to jednak niejako "przez przypadek", dlatego ku pamięci postanowiłam wspomnieć o tym zanim zacznę zapisywać historię naszych włoskich wakacji.Otóż pewnego dnia spotkaliśmy się z przyjaciółmi na kolacji i stworzyliśmy specjalny matrix miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić tego lata. Każdy wybrał 3 kraje i nadał im odpowiednie wagi. Tak się złożyło, że Włochy nie znalazły się na mojej liście marzeń (w tym roku znalazła się na niej-jak co roku w moim przypadku-Chorwacja a takze Portugalia i Francja), ale w tych demokratycznych wyborach zwyciężyły- głównie dzięki znajomym, którzy i tak z nami nie jadą, ale to już odrębna historia.
Słowo się rzekło, wybory zobowiązują. Zaczęlismy więc zastanowiać się, który włoski region wybrać. Odrzuciliśmy część północną ( w zeszłym roku wracając z Istrii spedziliśmy pare dni w Veneto i nad Jeziorem Garda). Wtedy to natrafilśmy w necie na rankig miejsc w Europie, gdzie można spędzić wakacje bez tłumów.

http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114158,11968640,Top_10___miejsca_w_Europie_na_urlop_bez_tlumow,,JS.html

Wybór był prosty- Le Marche, zwany Italią w miniaturze, sennie rozciągajacy się między górami a Adriatykiem. Gdy Monika znalazła dla nas bajkową posiadłość- piękny, wiejski dom z własną winnicą i basenem, wybór był jednomyślny. Dokonaliśmy rezerwacji, zapłaciliśmy zaliczkę, poczyniliśmy plany na drugi tydziń i żyliśmy w błogim przeświadczniu, że teraz pozostało nam tylko odliczać dni do wyjazdu. Nic bardziej mylnego- jakiś miesiąc temu Lorraine z brytyjskiego biura pośrednictwa wynajmu domów napisała do nas, że właściciel sprzedał dom a nowy nie kwapi się by przyjmować najemców. Cała ta historia choć pokrzyżowała nam plany, nawet specjalnie mnie nie zdenerwowała. I tak to przez kolejny przypadek zamiast w Le Marche pierwszy tydzień spędzimy w ..Toskanii.Z oferty "zastępczych" domów przypadł nam bowiem do gustu dom niedaleko miasteczka Lucca. Lorraine stanęła na wysokosci zadania, znalazła nam sypatyczną chałupę,wzięła nawet na siebie różnicę w cenie.

Zmiana Le Marche na Toskanię oczywiście spowodowała kolejne zmiany. I tak ostatecznie po tygodniu w Toskanii przenosimy się na parę dni poniżej Neapolu, na Półwysep Amalfi; następnie skok do Pugli i ostatnie parę dni na Półwyspie Gargano. Przed nami ok. 5000 km i wierzę że równie wiele wrażeń. Już nie mogę się doczekać wyjazdu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz