Posiadłość w której mieszkamy nazywa się La Piaggia, położona jest 3 km od Altopascio, 20 km od Lucca.
Najcudowniej jest tu wczesnym rankiem, kiedy dzieci jeszcze grzecznie śpią a nie wrzeszczą nad basenem. W nocy cykady robią sobie przerwę i wtedy panuje niczym nie zmącona cisza. Po werandzie spacerują jaszczurki, których powoli przestaję się bać. Na śniadanie zrywamy świeże pomidory i zioła, przygotowujemy półmiski sałatki ala caprese i niczym rdzenni Toskańczycy celebrujemy każdy moment tutaj.
Zdjęcia nie są w stanie oddać uroku tego miejsca
Gdyby ktoś chciał pójść w nasze ślady, można pominąć agencję Lorraine i dom wynająć bezpośrednio od Terezy:
www.anticocasaletoscano.com
Nasza urocza właścicielka Tereza w czasie wczorajszej kolacji:
W ciągu dnia jest bardzo gorąco, ale nawet wtedy w domu panuje przyjemny chłód a nasze patio jest zacienione. Każdy siedzi ze swoją książką, ale lektura przerywana jest dyskusjami na wszystkie możliwe tematy- tak jakbyśmy nie widzieli się latami.Nawet pisanie bloga jest w tym roku bardziej leniwe-choć dla mnie to i tak najprzyjemniejsze chwile.
Dziś testujemy chianti. Kupiliśmy parę butelek chianti classico z emblematem średniowiecznej Lega del Chianti- czarnym kogutem w czerwono-złotym kole. W przewodniku na temat włoskich win czytam, że wina te "są pełne, z łagodnym, ale agresywnym posmakiem taninowym"- zastanawiamy się, co autor miał na myśli.
Testujemy też chianti colli senesi, ale zgodnie stwierdzamy, że w tą pogodę dużo bardziej smakują nam tutejsze białe wina, szczególnie vernacia di San Gimignano.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz