Na zdjęciu charakterystyczne dla tego regionu trabucco-specjalne wycięgniki służące do połowu kiełbi. Sieci są wyciągane przy pomocy systemu lin i kołowrtoków i opróżniane na drewnianej platformie. Ponoć trabucco sięgają swoimi tradycjami do czasów fenickich:
Szkoda, że dopiero dziś odkryliśmy niezykle klimatyczny, drewniany bar na plaży- podają tam najlepsze sałaty na całym Półwyspie Gargano, to tam Caprese podawana jest z zielonymi pomidorami a zmrożona Limoncella nigdzie nie smakowowała tak wybornie. Mam nadzieję, że takie uwagi przydadzą się tym, którzy postanowią wyruszyć w podróż po włoskiej Apulii.
Ogólnie to bardzo ciekawy region, dziki, ciekawy krajobrazowo( choć nie tak piękny jak Wybrzeże Amalfi), z ładnymi, przystępnymi plażami. Ludzie są mili, otwarci ,choć w ogóle nie znają angielskiego. Warto podkreślić, że jest to też najtańszy region, z tych ,które odwiedziliśmy.
Ostatnia kolacja na rynku, ostatnie Mohijto w naszym hotelowym barze. Jutro Zdzisie i Masiotki wracają do Polski a my...coż, wszystkie drogi prowadzą do Rzymu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz